fbpx
ul. Stawowa 26/3u, Bydgoszcz kontakt@pro-psyche.pl Numer telefonu znajdziesz w zakładce Kontakt.

Jak rozmawiać z nastoletnim dzieckiem? Jak wspierać dobrą komunikację?

Rozmowa z bliską osobą niekiedy wcale nie jest taka łatwa, jak by się mogło wydawać. W szczególności, gdy rozmówcą jest dziecko. Jest to trudne z różnych względów, ale nie dziś o tym będzie mowa. Wydaje się, że najtrudniejszą częścią przepisu na udaną komunikację jest słuchanie. Często mamy gotową odpowiedź, którą prędko się dzielimy, gdy tylko przychodzi nam do głowy. Bywa, że jeszcze w połowie zdania naszego rozmówcy. Jeśli złapiesz się na czymś takim, musisz wiedzieć, że jest to moment, w którym zrywasz dialog i zaczynasz rozwijać monolog, a stamtąd już prosta droga do komunikacyjnej katastrofy. O sztuce komunikowania się można by pisać i pisać, o czym świadczą liczne publikacje na ten temat. W tym miejscu chciałbym się skupić na kilku wskazówkach, czego nie robić, a co robić należy, jeśli zależy Tobie na spokojnej i wartościowej rozmowie z dzieckiem.

Słuchaj uważnie, słuchaj cierpliwie, dopytuj i upewniaj się, że dobrze rozumiesz. Jeśli zależy Tobie na dobrym kontakcie z dzieckiem staraj się zadawać trochę mniej pytań o fakty, a częściej dopytuj o to, jak w danej sytuacji Twój syn lub córka się poczuli, staraj się wczuć w ich sytuację, dzieląc się odczuciami, tym czy coś Ciebie martwi, weseli, czy smuci w ich słowach. Bądź bardziej przy dziecku, aniżeli przy swojej ciekawości. Jeśli Twoja córka lub syn opowiadają o tym, co wydarzyło się w szkole, to zainteresuj się nie tym, co powiedziała Pani nauczycielka, lecz tym czy na poruszany temat Twoje dziecko ma jakieś zdanie, jakiś stosunek do wydarzenia, a może związane z tym emocje? Formułując takie pytania dajesz sygnał, że to, co uważa Twoje dziecko i to, jak przeżywa rzeczywistość, jest dla Ciebie ważne i interesujące!

Gdy już uzyskasz odpowiedź, nie oceniaj jej! Podziękuj za nią. Gdy się Tobie nie podoba postawa nastolatka, doceń szczerość, otwartość, a dopiero wówczas podziel się własnym zdaniem. Najlepiej pytając wcześniej Twojego rozmówcy, czy jest zainteresowany Twoim zdaniem. Fakt bycia dzieckiem nie zobowiązuje nikogo do szczerego zainteresowania zdaniem rodzica, co należy mieć na uwadze. Jeśli chcemy, by dziecko liczyło się z naszym zdaniem i było ciekawe tego, co myślimy na dany temat, każdorazowo je objaśniajmy, starajmy się jak najwięcej wytłumaczyć dlaczego uważamy tak a tak i doceniajmy własny punkt widzenia dziecka, chociaż czasem możemy się z nim nie zgadzać.

Nie traktuj nastolatka, jak trzylatka, który zawsze czegoś nie potrafi i czegoś nie wie. Choć pewnie Twoje dziecko nie dorówna Tobie nigdy życiowym doświadczeniem, gdyż zawsze będziesz kilka lat do przodu, to nie zapominaj o tym, że jej lub jego doświadczenie jest zupełnie innej jakości i różne od Twojego, wręcz nie do porównania. Wynikają z tego co najmniej dwie rzeczy. Po pierwsze, ciągłe powtarzanie, że za Twoich czasów to… nic nie wnosi, jeśli używasz tego by pokazać swojemu dziecku, że coś robi nie tak, jest niewystarczająco wdzięczne lub nie jest wystarczająco kompetentne i dojrzałe, a nie wnosi dlatego, że zwyczajnie z faktu, że Tobie się coś w życiu przytrafiło, nie wynika w żadnym stopniu to, że Twoje dziecko też tak powinno mieć. Twój syn czy córka żyją w innych czasach, mają innych rodziców, inne oczekiwania w szkole, więc także inne zainteresowania, postawy, wartości i potrzeby. Po drugie, powtarzanie jak mantry słów Ja w Twoim wieku to… pokazuje bardziej chęć pochwalenia się i zwrócenia uwagi na siebie, aniżeli pokazania Twojemu młodszemu rozmówcy, że jest ważny.

Co innego, gdy wspominasz stare czasy, aby pokazać kolejnemu pokoleniu, że rodzic też kiedyś miał trudności, też bywał bezradny, zmagał się z podobnymi problemami, ale to i to pomagało te problemy rozwiązać, więc może i Twojemu dziecku takie podejście do sprawy w czymś pomoże. Warunek jest tylko taki, aby nie sprzedawać młodzieży gotowego przepisu i nieomylnych mądrości, lecz podsunąć jakiś pomysł, opierając się na własnym doświadczeniu, bo być może dany sposób okaże się skuteczny. Kluczem jest zatem pewien klimat z jednej strony zrozumienia sytuacji dziecka, a z drugiej strony korzystania z własnego doświadczenia nie jako oczywistego rozwiązania, lecz możliwości, pomysłu, z którego można skorzystać, lecz nie trzeba, bo być może młody człowiek znajdzie lepszy.

Nie, bo nie. W momencie, gdy wypowiadasz te słowa, mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę, że po dialogu pozostały jedynie dobre intencje. Nie musisz znać zawsze argumentów, by wzorowo uzasadnić swoją decyzję. Zwłaszcza, gdy emocje osiągają wyższy pułap, a Twój oponent w dyskusji ima się każdego sposobu, by tylko wyprowadzić Ciebie z równowagi. Zamiast jednak zamykać komuś usta hasłem nie, bo nie, lepiej nazwać trudność, jaką sprawia Tobie sytuacja i poprosić o czas na zastanowienie, np. mówiąc, że trudno w tym momencie Tobie rozmawiać, decyzję podtrzymujesz, natomiast musisz się zastanowić, co dokładnie chcesz powiedzieć, więc potrzebujesz trochę czasu. Nie jest niczym złym zauważyć, że rodzic też jest człowiekiem i posiada pewne ograniczenia. Czasem warto też zwrócić uwagę na to, jak się czujemy, np. Nie zgadzam się, byś wracał tak późno do domu, ponieważ bardzo się o Ciebie martwię. Rozumiem, że jesteś wściekły na mnie i masz teraz ochotę pokazać, jak bardzo nie zgadzasz się ze mną. Szanuję to i potrafię sobie wyobrazić dlaczego się tak czujesz. Bardzo zależy Tobie na tym wyjściu. Nie oznacza to, że nastolatek pojmie dzięki tym słowom istotę problemu i się z Tobą potulnie zgodzi niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Możesz cieszyć się raczej pewnością, że jego postawa się nie zmieni. Nie mniej jednak przekazujemy mu lub jej w ten sposób bardzo ważną lekcję szacunku do drugiego człowieka oraz pokazujemy, że cokolwiek czuje, zauważamy to i staramy się rozumieć.

Na koniec tylko dodam, że powyższe treści nie stanowią złotego sposobu na udaną komunikację z dzieckiem, gdyż cała sprawa jest o wiele bardziej złożona, chociażby ze względu na obecne w relacji z dzieckiem emocje oraz ich eskalację pod wpływem stresu i kłótni. Sprawę komplikuje dodatkowo ogólny klimat panujący w relacji, czyli to, czy i jak do tej pory rozmawialiśmy z dzieckiem, jaki ma do nas stosunek, czy nam ufa itp. To, co zebrałem powyżej należy potraktować jako rodzaj przyczynku do dalszej refleksji i poszukiwań, być może do spotkania z psychologiem, a być może do sięgnięcia po jedną z tych licznych pozycji Tchaikovsky. Osobiście serdecznie polecam książkę Jak mówić żeby dzieci nas słuchały, jak słuchać żeby dzieci do nas mówiły autorstwa Adele Faber i Elaine Mazlish (wyd. Media Rodzina).

mgr Łukasz Warchoł

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.